Borough Market, moj Disneyland :D

Kochane Robaczki, stalo sie, brak weny wbil mnie niczym tepy kolek w ziemie:P  Przez dwa dni chodze nabuzowana, z mina, ktora raczej odstrasza niz zaprasza do kontaktu ze mna. Dzieci, biedne chowaja sie po katach bo wredna matka nic tylko krzyczy i czepia sie byle czego. Cholerny PMS winny jest calemu zlu jakie bije ode mnie od kilku dni. ( Dziewczyny mieszkajace na wyspach, niech zadna nawet nie mysli by zalozyc sobie implant antykoncepcyjny w ramie!!!! , Boze!! Co za cholerstwo. Jak najszybciej musze pozbyc sie tego, przepraszam, GOWNA!!, jeszcze troche a nabawie sie nerwicy, przysiegam. Nigdy nie mialam takich stanow przed okresem jakie mam teraz.)

Wczoraj przez chwile nerwy odpuscily, choc i tak deptaly mi po pietach, drazniac i kuszac jakas mala awanturaka:D

Nie chcialam pisac wczesniej by nie zapeszac, i dobrze zrobilam..hehe Wczoraj mialo sie spelnic jedno z moich marzen. Jamie Oliver mial swietowac FOOD REVOLUTION na BOROUGH MARKET w Londynie. Zobaczyc g0 w akcji na zywo, byloby dla mnie niczym koncert gwiazdy rocka! Jamie jest odpowiedzialny za moj ” Romans z gotowaniem”.  Obudzil we mnie pasje i milosc do kuchni. Gotowalam od zawsze, nawet jako dzieciak mieszalam w garach, jednak dzialo sie to raczej z obowiazku niz z zamilowania. Urzekla mnie jego prostota. Tworzy niesamiowite dania z podstawowych produktow. Nic trudnego, wyimaginowanego. Udowadnia, ze w zaledwie kilka minut mozna stworzyc zdrowy, wartosciowy posilek dla calej rodziny.

Tak wiec, spragniona wrazen zadecydowalam, ze nie moge przepuscic takiej szansy.  Tu zaczynaja sie schody..heheh Niby sprawa prosta, wsiadasz w metro, zmieniasz tylko jeden pociag, wysiadasz przed marketem. Z dziecmi niestety sprawy sie komplikuja..heheh  plus moj zyciowy pech, OMG juz 10min od wejscia do pociagu, zalowalam calej wyprawy..hehehe  Mayki pisk i wrzask powodowal, ze bylismy najbardziej znienawidzonymi pasazerami. Czulam na sobie ciezkie spojrzenia ludzi, wrecz blagajacych bym uciszyla robaka. Pani siedzaca obok dodawala mi otuchy niczym Dobry Duszek, ktory uspokajal moje kipiace nerwy. By tego bylo malo okazalo sie, ze musimy zmienic 2 razy pociag. Targajac wozek z jednej stacji na druga byl niczym tor przeszkod!

Kiedy w koncu dotarlismy na miejsce, bieglam przed siebie szukajac stanowiska 15teen zostawiajac maza z dziecmi w tyle. Gwozdziem do trumny stala sie wiadomosc o nieobecnosci Jamiego, ktory postanowil swietowac Food Revolution w Stanach. Gdybyscie widzieli moja mine. Chcialam plakac, na fakcie. Wtedy na ratunek przybyla „Nowa Ulepszona Podswiadomosc” jak zwykle stawiajac mnie do pionu! Mowiac sama do siebie: Ewel, wariacie, uspokoj sie! Usaaaaa…… Rozejrzyj sie!!

Dotarlo do mnie gdzie jestem. Otoczona pieknymi stanowiskami z zywonoscia organiczna, wypiekami, warzywami, rybami, miesem, ulicznymi barami. Nagle nerwy ustapily miejsce szczesciu!! Czulam sie jak dziecko w Disneylandzie 😀

Atmosfera panujaca na targu byla niesamowita. Juz dawno nie widzialam tylu zadowolonych i szczesliwych ludzi, czas nagle sie  zatrzymal, problemy, klopoty ulotnily sie. Chcialam na zapas czerpac ich dobra energie. Zakochalam sie w tym miejscu. Wroce tam, sama, by moc oddac sie mu cala soba!!!

5 thoughts on “Borough Market, moj Disneyland :D

  1. Fantasyczna mina!:) Tak chyba samkuje ”niebo w gębie”:)
    ps. Tez slyszlalam o implancie, ze to samo zloooo:( Kolopoty z cerą i straszne rozdraznienie.
    Ps. 2. Dzis 3 dzien p90x. Jestes osobą, której chcę powiedziec DZIĘKUJĘ. Zaczęłam dzięki Tobie, czuję się świetnie, że się ”odważyłam”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s