Cudze chwalicie, swojego nie znacie

Na wakacjach nie bylam dobrych pare lat, ostatni moj wyjazd to kilkudniowy pobyt nad Baltykiem kilka dni przed porodem Emi. Raczej nie zaliczam ich do wakacji udanych..hehe Czujac sie jak wieloryb wsrod tych wszystkich nagich, boskich cial, szukajaca kibla co 10 minut, majaca alergie na slonce, marudzaca na kazdym kroku i rozczulajaca sie nad swoja niedola, nie bylam najlepszym kompanem do wakacyjnych szalenstw..hehe Biedny Parvi. Chlop dal rade:D

Teraz, kiedy wygralam z grawitacja ( niestety nie tyczy sie to piersi…heheh) skora sie napiela, posladeczki poszly w gore, tluszczolu coraz mniej, HELLLOOOOO jestem gotowa na Expose:D Nie jestem jednak zwolenniczka biernej formy spedzania urlopu. Zwiedzanie, odkrywanie, poznawanie miejsca, ludzi, robienie zdjec..uuuuuuu az ciarki mnie przeszly. W tym roku mam zamiar zaszalec. Nie bede tu wcale oryginalna, nie bede sie chwalic np. Chinami, Tajlandia czy Mimi..hehe chce wejsc na Giewont, a co? W Zakopcu bylam jako dziecko. Gory fascynowaly i pociagaly mnie bardziej niz morze od zawsze. Teraz po swojej przemianie, obiecalam sobie, ze bede szukac wyzwan, realizowac skryte marzenia, nie ma co siedziec i rozkminiac, czas ucieka. Zaczne wiec od malej gorki..hehe kto wie, moze za rok znajdzie sie wyzsza?

Z zagranicznych podrozy ciagle na liscie marzen sa Seszele, (Boze prosze, prosze, prosze ja tam musze pojechac), Grand Canyon, Nowy York, Indie, Alaska. Licze na to, ze choc jedno z tych miejsc uda mi sie odwiedzic.

W tym roku Odkrywam wiec swoj kraj, chwalac sie nim rowniez Parviemu, co prawda juz troche zdazyl zobaczyc, jednak w Zakopanym nigdy nie byl.

A Wy Robaki jakie plany?

Ps. wrzucam foty z wczorajszej sesji w ogrodzie 🙂

5 thoughts on “Cudze chwalicie, swojego nie znacie

  1. Polecam Ci ogromnie zamiast Giewontu Czerwone Wierchy. Wejście koniecznie od strony Doliny Kościeliskiej. Dla mnie to były najpiękniejsze chwile w życiu i ciarki na ciele co kilka metrów. Według mnie jest to najpiękniejsza trasa jaką kiedy kolwiek chodziłam po górach. Teraz niestety nic już nie robi na mnie takiego wrażenia, żadne rysy czy inne górki, cały czas w głowie i w sercu mam te czerwone wierchy. Schodząc z nich mija się bardzo blisko giewont, i uwierz wyda Ci się on wtedy taki zwyczajny. Przepraszam że tak mówię o Twoim celu, ale tak jak Ty uwielbiasz opowiadać o swoich osiągnięciach i udzielać rad w P90X, tak ja bardzo bym chciała komuś wykrzyczeć że trasa na Czerwone Wierchy jest najpiękniejszą na świecie 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s