Jestem zwyklym smiertelnikiem

Robaki, pewnie zastanawiacie sie dlaczego ostatnio rzadko Was nawiedzam postami i mniej Was motywuje do walki.

Coz….bede z Wami szczera, mam kryzys. Z gory  prosze o nie pocieszanie mnie, nie szukam „klepania po plecach”, poprostu musze przejsc ten „stan”.

Po pierwsze, mowie to z bolacym i krwawiacym sercem, ze wkurw……. mnie P90x2!!! Nie odnalazlam w nim tego czego szukalam. Po szalenczej przygodzie z Insanity mam wrazenie, ze trace czas. Nie oznacza to, ze cwiczenia sa tak latwe, wrecz przeciwnie wiekszosc jest tak cholernie trudna, ze nic prawie mi nie wychodzi!!!!! I po godzinnym treningu jestem wsciekla bo czuje, ze nie dalam z siebie wszystkiego i , ze nie spalilam tyle kalorii ile bym chciala.

Tak jak zalicie sie mi, ze macie problem z pompkami, teraz i dla mnie sa one najwiekszym problemem z roznica, ze musze wykonac je na 4 pilkach lekarskich 🙂 No kurw…..! Na chwile obecna niewykonalne jak dla mnie!!!! I tak jak lubilam stawiac sobie wyzwania no nie idzie mi, nawet nie jestem blisko by to wykonac. Wiec pytam sie siebie PO CO MI TO? JESTEM NA SIEBIE WSIEKLA. CZUJE SIE TAK, JAKBYM ZAWIODLA SAMA SIEBIE, BO PRZECIEZ CHODZILO O POKONYWANIE SWOICH SLABOSCI! A TU PROSZE EWEL, ZANIEMOGL. Wiem, wiem powinnam byc bardziej cierpliwa, ale kurde ja poprostu nie lubie chyba tych cwiczen 😦 Sorry Tony, kocham Cie z calego serca ale to p90x2 chyba do mnie nie przemawia. Nie mowie, ze program jest do dupy, NIEEEE!!!! Jest zajebisty, dla kogos, kto chce popracowac nad rownowaga, balansem. No ja nad swoja rownowaga nie chce pracowac choc wiem, ze jestem lekko niezrownowazona…heheh

Po drugie czuje rozdarcie miedzy checia prowadzenia „zdrowego stylu zycia” a pragnieniem experymetowania w kuchni z nie zawsze zdrowymi produktami! By ograniczyc corkom slodycze, postanowilam, ze co tydzien lub dwa razy w tyg bede piekla im ciasta, ciasteczke itp. Robie to, jednak nie obejdzie sie bez sprobowania wypieku….i BUMMMMM……..mega wyrzuty sumienia moze nie przed soba a przed WAMI. Czuje sie jak hipokrytka starajac sie namawiac Was na wyeliminowanie bialej maki i cukru, wpieprzajac ciasto, ktore sama upieklam. To sprawia, ze czuje sie jak LOOZER. Takie emocje mnie zniechecaja, dlatego rzadziej pisze.

Powiem Wam, ze strasznie trudno w tym przypadku znalezc „zloty srodek”. Z jednej strony chce byc „miss kaloryfera” a z drugiej „perfekcyjna Pania domu”.  Cholera ciezki orzech do zgryzienia. Dlatego musze zmienic program by podladowac Endorfiny bo cholera cos wyparowaly ostatnio z mojego akumulatora.

Po trzecie tesknie za chlopem…heheh Maz wyjechal do Iranu prawie 2 tyg temu. Smutno mi kurde bez niego. Z NIM ZLE BEZ NIEGO JESZCZE GORZEJ….heheh

Tak wiec widzicie, ze troche w tej mojej bani sie dzieje. Nie chce wielce zgrywac przed Wami „wszystko wiedzacej” i pisac posty tylko po to, by odwalic COS na odpier…….PRZEPRASZAM jezeli zawiodlam niektorych z WAS.

Narazie Was nie motywuje bo sama tej motywacji potrzebuje! Musze odpalic swoj zapalnik…..chyba nadszedl czas by wyciagnac z szuflady Insanity 🙂

PS. a fota tak dla smiechu, by zakonczyc optymistycznie 🙂

 

 

 

 

 

 

 

17 thoughts on “Jestem zwyklym smiertelnikiem

  1. Ewela, oj Ewela… i Ty to piszesz w momencie kiedy lada dzień startuje z p90x i szukam kilogramów, ton , setek ton! motywujących postów!? 🙂 Bierz się za siebie i raz dwa, czekam na super motywujące wpisy.
    Do Ciebie mówię! Nie czytaj tego, tylko zbieraj się do ćwiczeń 🙂

  2. Ewel twoj post swiadczy tylko o jednym ze jestes normalna popelniajaca bledy osoba bo nie jestes cholerka robotem, ja ciebie tu kochana nie pocieszam i nie mowie ze masz sie wziasc do roboty wrecz przeciwnie zaakceptuj to co sie dzieje w twoim zyciu teraz ciesz sie dziecmi i piecz im te ciasteczka bo za nim sie obejrrzysz to one urosna i czasu sie nie cofniesz.Nie obwiniaj sie bo najgorsze jest obwinianie i wowczas popadasz w depreche i sie nie lubisz .WYBACZAJ sobie bo masz prawo jak kazdy miec zachcianki jak my wszystkie.Na tym polega zycie ze nie wolno go zmarnowac z przejedzenia ale nie wolno rowniez popadac w paranoje i jesc same zdrowe rzeczy bo zycie jest zbyt krotkie by sie ciagle ograniczac a ty sie pogubisz w tym wszystkim i to sie zamieni w opsesje.Dam ci rade ,kiedy zjadlas cos za duzo i jest ci w ogole zle to sygnal ze potrzebujesz milosci wiec zapelnij te pustke i przytul coreczki i powiedz ze je kochasz lub meza gdy wroci a wowczas poczujesz cieplo w srodku.I WAL TO ZE INNI OCZEKUJa ZE TO TY BEDZIESZ ICH WSPIERAC CALY CZAS I BEDZIESZ NIESKAZITELNIE PERFEKT,PAMIETAJ KOCHANA TY NIC NIKOMU I NICZEGO NIE OBIECALAS,

  3. echhh…właśnie…życie!.;/ z jednej strony chce się żyć zdrowo, a z drugiej takie”ograniczenia” na co dzień dają o sobie znać jako „nienaturalne” i też potrafią zryć banię; sama jeszcze tego nie ogarnęłam, ale ja ciągle dążę do celu, Ty (wg mnie) już go osiągnęłaś: nienaganny wygląd, choćbyś nie wiem jakie wady jeszcze widziała, „na życie” wyglądasz już dzisiaj świetnie. Więc ja bym się starała utrzymać efekt głównie poprzez ćwiczenia sprawiające przyjemność, trzymać dietę doskonałą na min. 80%, trochę białej mąki i cukru Cię „nie zabije” i nie zniweczy pracy w ten sposób, ale istnieje ryzyko, że pomału zaprowadzi Cię tam, skąd przyszłaś, więc to jest wyzwanie…..coś jeszcze chciałam napisać, ale zapomniałam…;D

  4. Myślę , że powinnaś podobierać sobie ćwiczenia (ulubione) z tych 3 programów i tak ćwiczyć . P90x2 jest bardzo trudne , jak masz być wku… 🙂 to po co? , osiągnęłaś tak wiele nie po to żeby się teraz dołować , Nie tylko ćwiczeniami człowiek żyje 🙂 (Tony chyba by mnie zabił :)) Głowa do góry
    Pozdrawiam !!!!

  5. hehe uwielbiam Ewel takie Twoje wpisy, zadna z nas nie jest idealna, a szczerze powiem ze mam to samo z jednej strony ajjjjj cisnac zeby cialo bylo piekne a z drugiej no coz palam miloscia do moich wypiekow, ktore obecnie poszly na bok i tesknie za sobotnimi wieczorami kiedy czulam sie niczym Nigella w kuchni :-)))) a moj facet powtarzal przekaszajac kolejny kes ciasta …moja ty perfekcyjna pani domu. Taki juz ten swiat ze ciagle stawia nas przed wyborami, ale fakt faktem zycie jest jedno ucieka tak szybko i gdzies trzeba wyszukac sobie ten zloty srodek:-)))) Twoje corki beda mialy kiedys latwiej w zyciu nabywajac od ciebie pewne nawyki zdrowego zywienia ale mysle ze wspominanie dziecinstwa kiedy mama piekla dla nich najcudowniejsze ciasteczka w kuchni pokonuje wszystko. Kobieto jestes mega wielka dla tylu i mega wielka dla samej siebie, kazdy miewa kryzysy ale to mija i znow przychodzi moment kiedy cos nas inspiruje i daje radosc zycia. Nie miej wyrzutow w stosunku ani do siebie ani tym bardziej do nikogo z nas , jestes inspiracja dla wielu ale nikt nie ma prawa odbierac ci radosci z tego co kochasz i co daje ci radosc. Usciski i buziaki.

  6. Ewel przejdziesz ten moment szybko … co tu dużo pisać, trochę Cię już znamy z Twojego blogu – jesteś twarda, łatwo się nie poddajesz. Chwile zwątpienia przechodzi każdy z nas … i każdy z nich wychodzi.
    Napisałaś o chęci bycia zarazem “miss kaloryferos” (choć do kaloryfera mi daleko ale … ale wizję już mam 😉 ) jak i “perfekcyjną Panią domu” – mnie najbardziej drażni u mnie nieumiejętność a czasami niemożność połączenia tych tematów. Przez prawie 3tygodnie p90x odpuściłam trochę obowiązki domowe ale ćwiczeń nie zaniedbuję … walczę dalej :). Stałam się po prostu tylko a właściwie TYLKO I AŻ „Panią domu” … a z perfekcją zluzowałam trochę … Mąż się śmieje, ze na pewno do mnie wróci bo PERFEKCJA to moje „drugie imię” :P.
    Ps. Twoja starsza córa na przerobionym zdjęciu ma minkę jak kociak ze Shreka – takim oczętom nie odmawia się … nawet ciasta z białej mąki 😛

    • Magda i jak Ci idzie? Też zaczęłam od 1-go i mija 3-ci tydzień, kilka dni na te 18 ćwiczących już opuściłam ;), trochę z dietą kombinuję „jak koń pod górę” i to podkopuje moją motywację, w sensie obniżam kalorie, to boję się o mój metabolizm, podwyższam to mówię sobie, że przecież na tym nie schudnę…, ale ciało to fakt fajnie się zmienia, więc przemiana w 3 m-ce regularnej pracy wierzę, że musi dawać efekty..;>

      • Ewel ale Ty jesz 1300 kcal, a ja właśnie trochę się „cykam”, żeby do tylu obniżyć na dłużej, bo dużo mnie kosztowało to i „przypłaciłam” wyglądem, żeby dźwignąć metabolizm i teraz nie tyć na1700…ale znowu zniechęca mnie czasem myśl, że skoro kiedyś nie chudłam na 1000 to teraz na 1700 łatwo nie będę, albo będę się odchudzać z 10 LAT, a tego wolałabym uniknąć….;I)

      • Prawda jest taka, że jem „na oko”, nie liczę kalorii … przez pierwsze dni liczyłam ale to był dla mnie koszmar. Liczę na swoją intuicję. Trzymam się zasad: 5 posiłków dziennie w miarę równych odstępach czasu, ostatni posiłek po 20 (3 godziny przed spaniem), do picia tylko woda i zielona herbata + 1 kawa z mlekiem, zero cukru i słodyczy. Jedynie majonezu nie umiem sobie odmówić 😛 … w małych ilościach oczywiście. Zaopatrzyłam się też w spiruline „w proszku” … myślałam, że jestem w stanie różne rzeczy przełknąć … a tu taka niespodzianka … męczę się strasznie … jak skończę ten zapas przerzucę się na spiruline w tabletach. Chyba nie ma większej różnicy, co Ewel?

      • Dzięki Magda. Co do spiruliny w proszku potwierdzam, kiedyś kupiłam taką żeby zminimalizować ilość suplementów łykanych w tabletkach i….to był koszmar, „zmęczyłam” opakowanie, ale nie do końca, to było obrzydlistwo. Tabletki okazały sie jednak wygodniejsze..;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s