Obecna

Totalna destrukcja, zalamka, powrot do czasow kiedy BEZNADZIEJA byla moja ksywka-tak spedzilam wiekszosc czasu podczas swojej nieobecnosci.

Nie bez przyczyny na Facebooku przypomnialam jeden ze swoich straszych wpisow na temat wsparcia otoczenia. WSPARCIE podczas przemiany jest niezwykle wazne, bez niego jestesmy narazeni na porazke.

Na poczatku mojej przygody  maz sceptycznie podchodzil do sprawy. Nie wierzyl, ze uda mi sie zakonczyc program. Z jednej strony bylo mi przykro, z drugiej natomiast jego NIeWIARA byla jednym z glownych zapalnikow mojej motywacji do WALKI. Chcialam udowodnic mu, ze jestem silna psychicznie jak i fizycznie. W miare uplywu czasu, kiedy byl swiadkiem moich dokonan, pomalu zmienial zdanie i nastawienie do tego co robie. Myslalam, ze jest dumny z tego co udalo mi sie osiagnac. Im wiecej czasu zaczelam poswiecac mojej pasji, miedzy innymi temu blogowi i fan pagowi na Facebooku jego nastwienie nie bylo zbyt przyjazne i dopingujace. Zaczal podcinac mi skrzydla swoimi podtekstami, ktore powodowaly, ze tracilam calkowicie motwacje do inspirowania innych. Dlatego tez tak rzadko pojawiam sie na blogu. Kiedy jestem podlamana trudno mi sie zdystansowac, udawac, ze nic sie nie dzieje. Kochani, pewnie niektorzy z Was dziwia sie, ze uskuteczniam taka prywate, ze przyznaje sie do tego co w trawie piszczy. Nie wstydze sie tego. Takie jest zycie. Nie zawsze wszystko uklada sie tak jak bysmy sobie tego zyczyli. Chce tylko wam zobrazowac sprawe, ze to, ze sie usmiecham na zdjeciu nie oznacza, ze jestem przezajebiscie szczesliwa. W chwili obecnej walcze o swoja pozycje w malzenstwie, chce by maz zrozumial, ze to moja pasja, ktora sprawia, ze czuje sie w koncu dowartosciowana i spelniona.

Przyczyna sporu bylo zapisanie sie przeze mnie na silownie, oraz chec zrobienia kursu na instruktora fitness. Maz jest z tych osobnikow ZAZDROSNIKOW ktorzy najchetniej widzieliby swoje kobiety, urobione w domku przy dzieciach, wyczekujacych grzecznie na powrot Pana z pracy. Przez ostatnie 6 lat nie robilam nic innego, przyszedl w koncu moment kiedy chce czegos dokonac, zrobic cos dla siebie by nie zatracic sie calkowicie w tej codziennosci. Kocham swoja rodzine nad zycie, moje dziewczyny sa moim tlenem, jednak wiem, ze jezeli nie bede mogla spelniac swoich marzen wszystko to na co pracowalam przez ostatni rok pojdzie na marne a  ja znowu popadne w stany depresyjne.

Nie robie tego tylko i wylacznie dla lepszego wygladu. Tak, fizycznosc odgrywa tu bardzo wazna role, jednak nie chodzi mi o eksponowania ciala w sposob wulgarny, sexistowski, staram sie by moja pasja miala odzwierciedlenie czysto sportowe. Nie lubie kiedy dziewczyny, fitness modelki preza sie wypinajac cycole i swoje tylki jak panienki z pornoli!!!! Bron Boze mi nie o to chodzi!!! Wydaje mi sie, ze prawdopodobnie maz obawia sie, ze tego ciala bede chciala pokazac za wiele..hehe BA…to raczej pewne.

Wiem, ze on rowniez walczy z soba, przyzwalajac mi na to co robie, gdyz jego natura badz kultura jak kto woli, nie przyzwala kobietom na taka swobode. Wiedzial jednak kogo bierze za zone, teraz musi sie dostosowac. Jezeli nie bedzie w stanie zaakceptowac tego co robie, nie wiem jak i czy bede wstanie odnalezc sie w tym zwiazku. Moim dobrym hakiem w tym sporze jest fakt, ze maz rowniez ma swoja pasje, odgrywajac role sobowtora Georga Clooneya na roznych bankietach, gdzie kobiet do sweetasnych fotek nie brakuje.

Tak wiec wynik wojny domowej wynosi 1-1. Na silownie zapisalam sie dlatego, ze pragne w koncu wyjsc z domu, poznac ludzi z tym samymi zajawkami. Chce rowniez rozwijac swoja wiedze na temat fitnessu, siedzenie w domu raczej mi w tym nie pomaga.

ROBALE MOJE…….NIE POZWOLCIE NIKOMU SOBIE WMOWIC, ZE NIE JESTESCIE W STANIE CZEGOS DOKONAC!! NIE POZWOLCIE INNYM BY KIEROWALI WASZYM ZYCIEM!! WALCZCIE O SIEBIE I O SWOJE MARZENIA a tym, ktorzy w Was watpia SRODKOWY PALEC!!!! I PAPIESKIE NA DROGE🙂

Co do treningow…….wracam do Insanity. Asylum narazie musze odlozyc do szuflady, boje sie o kolana. Przeszlam przez 16 dni, i tak Zajebiscie🙂 3 razy w tygodniu bede chodzila na silownie na ciezary, czyli bicek, plecy i tylek bede rzezbic out of house🙂

heheheh Moj pierwszy dzien na silowni…..heheheheh PORAZKA!! Ogolnie przyznam Wam szczerze, ze patrzac na tych wszystkich ludzi bylo mi ich zal, kurde, naprawde. Wiekszosc z nich jak w transie na rowerkach, biezniach, co niektorzy z ksiazka..hehe no przy takiej intensywnosci cwiczen nie dziwie sie, ze wiara rezygnuje z silowni po 2 tygodniach. Czulam sie bardzo nieswojo, tym bardziej, ze poruszalam sie na terenie maszyn przeznaczonych dla typowych „karkow”..hehe Wstydzilam sie jak jasna cholera. Nie chce byc obiektem drwin, wiec dzien wczesniej przygotowalam sie z obeznaniem maszyn i ich obslugi w internecie..hehe ubralam sie w zwykly t-shirt i dlugie spodnie by czasem nie zwracac na siebie uwagi i zabralam sie do pracy🙂 Na drugi dzien ledwo chodzilam…hehe Mam nadzieje, ze uda mi sie wyrzezbic cialo tak jak sobie wymarzylam.

W piatek lece do Polski. Wracam za 10 dni, obiecuje, ze postaram sie lepiej zorganizowac i odpowiadac na wasze emaile. Jezeli macie do mnie jakies pytania, prosze piszcie tu na blogu, chyba, ze jest to cos osobistego wtedy walcie na poczte🙂 Prosze o wyrozumialosc jezeli nie odpisuje na czas.

Jeszcze jeden maly Apel do tych dziewczyn, ktorych faceci dopinguja, wspieraja i ciesza sie tym, ze cwiczycie: KOCHANE, DOCENCIE TO!

Dobra DOSC…heheh DO ROBOTY!!!! All You need to do is BRING IT!!!😀

IMG_1820

 

Maz zapewne bylby wniebowziety gdybym na co dzien wygladala TAK…hehe O NIE…….w chuste zapedzic sie nie dam…hehe

 

 

IMG_2509

 

 

 

59 thoughts on “Obecna

  1. witaj po przerwie… brakowało mi cię na blogu i twoich wiadomości, cieszę się, że wróciłaś🙂
    ja do przodu, 4 tydzień i nie odpuszczam, wsparcie mam jak na razie, rodzice widzą efekty, a brat wypytuje non stop o wszystko😛 ale on taki jest, w końcu rehabilitant i chodzi na siłownię, czas na zmiany, a pasek coraz bardziej zaciskam, kilogramy pomału ubywają (3kg), ale centymetry bardziej (po 3 tyg. w sumie 30cm w obwodach)
    powodzenia u ciebie i nie daj się😉

  2. kochana popieram cie a jesli on cie kocha to powinien zrozumiec jak to jest wazne dla ciebie bo przeciez tez miedzy innymi na tym polega milosc.Ty mu ufasz kiedy ludzie mysla ze jest tym slynnym aktorem wiec czas i na niego.Kobieto , wychowujesz dzieci, gotujesz, sprzatasz a wczesniej zupelnie poswiecalas sie dziecia np kiedy karmilas piersia wiec teraz przyszedl czas na ciebie.Nie daj sie , walcz poki mozesz bo mij maz tez taki byl, zawsze przygotownay na to ze ja myszka bede siedziala w domu.Jak sie teraz dasz to po tobie…………a niektorzy faceci nie lubia silnych kobiet.Jesli sie poddasz to grozi ci depresja i w ogole bedzie dupa zimna, bo jesli kobieta nie ma swych zaineresowan to bedzie zgorzkniala i matka i zona a wowczas bedzie jeszcze gorzej.Jestem z toba a on niech lepiej zaczyna sie przyzwyczajac do twoich pragnien.Poki NIE ZANIEDBUJESZ dzieci no i jego ale w takim zdrowym znaczeniu to wszystko jest ok.A faceci zawsze maja jakies glupie mysli jesli chodzi o ta pornografie ale tym sie nie martw a on powinien ci ufac a zreszta niech poczyta sobie troche wiecej na ten temat bo niewiedza ja zjada i gada glupoty.Nie przejmuj sie tez kiedy cie doluje bo moj robil to samo, pamietaj.Ja sie rozwiodlam ale moj byl prostakiem a ciebie nie namawiam do tego ale jesli ktos kocha to zrozumie………..pozdrawiam jestem z toba

  3. Kurcze ciężka sprawa z tymi naszymi facetami, mój też we mnie nie wierzy, dla niego to jest wrecz niewiarygodne ze mozna cos osiagnac cwiczac w domu, nie wierzy we wszystkie zdjecia filmiki ktore mu pokazuje, on biega na siłownie a ja cwicze z Tonym.
    Nie mogę się doczekać jego miny kiedy mi sie uda🙂

    Trzymaj się Ewel !!

  4. Dziewczyny! jestem pod ogromnym wrażeniem waszej determinacji! Brawo!:) ja również zaczęłam 3 tydzień p90x (robię 120dni) jest ok narazie spadło niecałe 3 kg, ale to tylko doatek, widzę juz zancza poprawe brzucha oraz barki!❤
    Ewel- codziennie czytuję twojego bloga, daję mi siłę!:) 27 lutego pierwsze zdjęcia porównawcze, nie mogę się doczekać:) kiss

  5. Jestem pełna podziwu, że napisałaś tego posta, że odważyłaś się na taką szczerość, że masz takie zdrowe i normalne podejście do tego wszystkiego. Mam nadzieję, że się dogadacie, na pewno nie będzie łatwo, ale życzę Ci żebyście doszli do porozumienia, i żeby mąż zaakceptował Twoją pasję i wspierał Cię w tym, co robisz. Nie poddawaj się. Pozdrawiam!!!

  6. Trzymaj się Ewelina! Widzisz – przed chwilą skomentowałam stary post i dopiero później zobaczyłam datę.. Mąż się pewnie już trochę przyzwyczaił do swojej kurki domowej, która siedziała z dziećmi i za bardzo się nie wychylała. Musicie dużo rozmawiać, powiedz mu o swoich uczuciach, przecież w końcu znalazłaś coś co się pasjonuje, czemu się tym nie dzielić jako instruktorka fitness? Walczyłaś o siebie, nie poddaj się też w walce o małżeństwo, powodzenia, wytrwałości i miłości!

  7. Dla mnie jesteś wielka i podziwiam Cie za tego posta i ogólnie za to co robisz. Twój blog bardzo mnie motywuje choć z tymi moimi ćwiczeniami a przede wszystkim dietą różnie bywa, jeszcze dużo muszę się nauczyć co do zasad żywienia i bardziej przyłożyć do systematyczności ćwiczeń. Powodzenia życzę i nie poddawaj się🙂

  8. Ewel, bardzo się cieszę, ze wróciłaś. Zaglądałam tu każdego dnia z cicha nadzieja, ze zobaczę nowy post:) Trzymam kciuki za Was Obydwoje. Twój mąż na pewno zrozumie, ze szczeliwa Ewelina to spełniona Ewelina. Moze trudno mu to zaakceptować, bo został inaczej wychowany. Rozmawiaj z nim o tym, nie poddawaj się. Życzę Wam szczęścia i miłości!

  9. Ewel złociutka moja! Wiedział że bierze dziewuche z nad Wisły a one są charakterne🙂 spełniaj marzenia! każdy musi być trochę egoistą, nawet w małżeństwie. Na szczęście mój mąż wspiera mnei w każdym szalonym pomyśle na który wpadne, choć i to czasem wkurza, bo sam jest w tych kwestiach mało ambitny i mimo, że zaczął ze mną p90x to już sobie odpuścł. Ja dziś cisnę pierwszy dzień tygodnia 7, co prawda ostatni tydzień zauważyłam trochę regres, ale w tym tygodniu musi już być lepiej! Bądź dumna z siebie! NEVER GIVE UP! Może samiec po prostu Ci zazdrości? Oni tak już mają, bez względu na to z której półkuli pochodzą🙂

  10. zycze porozumienia z mezem, tym bardziej, ze on moze robic to co chce a nie wiem, ktora tu obecna dziewczyna wypuscila by takiego przystojniaka na te jego wszystkie spotkania. Ty chcesz pomagac ludziom, zmienic ich styl zycia! Powodzenia!

  11. „Wiedzial jednak kogo bierze za zone, teraz musi sie dostosowac”
    Ty chyba także wiedziałaś kogo bierzesz za męża, prawda?

    Niestety ale związki osób z innych kultur/religii sa obciążone extra ryzykiem, nie ma co ukrywać.
    Jeśli wiedziałaś, ze facet widzi kobietę, jako żonę, matkę i kucharkę, to po diabła z kimś takim zakładać rodzinę? Nie lepiej poszukać kogoś z podobnym światopoglądem?

    Uważam, że powinnaś o siebie walczyć, ale obciążanie tylko męża jest nie fair.
    A pisanie o „haku” na męża jest naprawdę niefajne i sugeruje dość poważny problem.

    Haki się zbiera na wroga, nie ukochaną osobę.

    • Mnie to się wydaje, że Ewel sprzed paru lat, która wchodziła w małżeństwo i w dzieci, mogła być za bardzo zakochana i za młoda żeby widzieć pewne rzeczy🙂. Każde małżeństwo to wielka loteria….

      • To jakaś tam loteria, jednak ryzyko można ograniczyć🙂 Np. myśląc :)) A także nie zakładać rodziny w wieku np. lat 20, kiedy ma się pstro w głowie, albo nie brać ślubu ze wzg na ciążę itp.
        Od razu dodam, że nie wiem, ile Autorka bloga ma lat, ani z jakiego powodu wzięła ślub (a powodów może być co najmniej kilka), tak ogólnie piszę.
        To raz.
        A dwa, że może kilka la ttemu była młoda i zakochana, ale teraz ma parę lat więcej i myślę, że trochę obiektywizmu nie zaszkodzi. W tym wpisie go zupełnie nie widać.

  12. Dziewczyno, walcz o marzenia! Rodzina jest ważna, bardzo ważna ale pamiętaj że poza byciem mamą i żoną jesteś też kobietą a co najważniejsze odrębną jednostką!!! Nie daj się stłamsić bo się to odbije wielką czkawką. Musisz się realizować i być szczęśliwą. Masz tylko jedno życie!
    Ja po ciąży zaczęłam ćwiczyć w domu z Chodakowską, jestem po cesarce trzeba było łagodnie zacząć. Ale po pewnym czasie i ćwiczenia mi się znudziły i zatęskniłam za ludźmi. Teraz biegam do klubu na crossfit i jest moc. Nie jest to crossfit z crossfit games ale zawsze coś🙂
    Oczywiście nikomu się nie przyznam ale ta godzina jest najlepszą w ciągu dnia🙂
    Tak więc, głowa do góry, pierś do przodu i BRING IT!!!🙂

  13. Czesc

    Od bardzo dawna zbierałam sie zeby do Ciebie napisac, a raczej opisac „My Ewel experience”. Twoj dziesiejszy post byl bodzcem, ktorego potrzebowalam bo widze.
    Bedzie dosyc dlugo wiec usiadz wygodnie.
    Mam 23 lata i odchudzam sie od 15 roku zycia. Wszystkie moje diety wygladaly tak samo – jogurty light i mniej niz 1000kcal dziennie. Chudlam tylko po to zeby potem miec olbrzymie napady obrzartwa i tyc. Nie wspominajac juz co te wszystkie „diety” zrobily z moi zdrowiem a zrobily sporo zlego bo mam problemy z sercem, przez wahania wagi rozregulowalam hormony czego nastepstwem jest cukrzyca drugiego typu, wypadajace wlosy, problemy z dziaslami i zebami. O stanie skory po tylu latach wahan wagi nawet nie wspominam. Ogolnie mam 23 lata a czuje sie jak przetyrana przez zycie 70latka. Moje osobiste dno osiagnelam kiedy dobilam do wagi 73kg i rzucialam studia tylko po to zeby nie dostac sie na te wymarzone. Przez rok jadlam same slodycze obiecujac sobei, ze „od jutra dieta”, czyli jogurty light. Czulam sie fatalnie. Czulam, ze marnuje zycie. Na Twojego bloga wpadlam przypadkiem kiedy bezcelowo chodzilam po blogach modowych złorzeczac na caly swiat. To byl jeden z tych przelomowych momentow w moim zyciu ktory zmienil wszystko. Dzieki Twojemu blogowi zdalam sobie sprawe, ze musze zaczac jesc zdrowiej nie tylko dla sylwetki ale przede wszystkim dla zdrowia. Nigdy wczesniej nie myslalam o jedzeniu jak o paliwie dla mojego ciala i umyslu. Cale zycie wrzucalam w siebie byle co i dziwilam sie, ze wiecznie nie mam sily/ochoty na cokolwiek. Zaczelam cwiczyc regularnie, wyszlam z domu(chyba nie wspominalam wczesniej, ze walczylam ze stanami depresyjnymi i przez 4 miesiace siedzialam zamknieta w moim pokoju jedzac wszystko co napotkalam an swojej drodze kiedy zmusilam sie do zejscia na dol do kuchni), uwierzylam, ze moge wszytsko, ze moje zycie moze byc lepsze, takie jak zawsze chcialam aby bylo. Poczatki byly ciezkie ale powolutku zaczelam zauwazac zmainy w moim ciele i moim mysleniu(to chyba prawda, ze czyste i zdrowe cialo to czysty i zdrowy umysl). Do tej pory schudlam 13kg(zajelo mi to 8miesiecy), zmienilam calkowicie sposob odzywiania, cwicze regularnie cialo i umysl(bo sporo rzeczy chce pozmienaic w swoim sposobie myslenia i postrzegania swiata). Nadal czasami mam momenty zwatpienia. Podwazam swoje decyzje, cele, marzenia. Wciaz jeszcze czasami niedowierzam, ze moge i potrafie cos zrobic. Wiesz co mi wtedy pomaga? Ty. Swiadomosc, ze gdzies tam jest taki Ewel,ktora walczy kazdego dnia, ktorej naprawde zalezy i ktora chcialaby(podobnie jak ja) zebym przezyla swoje zycie w najlepszej mozliwej wersji siebie. Ewel doskonale wiem jak trudno jest zrobic cokolwiek bez wsparcia otoczenia a szczegolnie kiedy ludzie, ktorzy powinni nas wspierac wysmiewaja nas, podwazaja nasze decyzje i krytykuja wszystko co robimy ale zawsze kiedy ktos bedzie chcial Cie zniechecic pomysl o tych wszystkich istotkach, ktore motywujesz(i ktore zmotywujesz jako instruktor) i inspirujesz do zmian. W swoim zyciu poznalam zadziwiajaco wiele osob ale tylko kilka naprawde cos zmienilo w moim zyciu i sprawilo, ze poczulam, ze dana rzecz ma sens. Co prawda Ciebie nie poznalam osobiscie ale doslownie czulam cieplo i przyjazna atmosfere bijaca z Twojego bloga. Takze prosze Cie nie przestawaj robic tego co robisz. Cwicz, motywuj, inspiruj, badz silna i odwazna tak jak do tej pory. Ja co prawda nie wierze w przeznaczenie ani zaden Bozy plan ale kiedy czytam Twojego bloga jestem pewna, ze bycie instruktorem bylo CI pisane. Pozdrawiam Cie goraco i nigdy sie nie poddawaj w walce o swoje marzenia. Mamy tylko ejdno zycie wiec przezyjmy je najlepiej jak umiemy. Luiza

  14. Kocham Cię mała. Walcz o siebie dalej, bo to jest Twoja droga🙂 Nie pamiętam, żebyś się w coś angażowała choć w 1/4 tak jak teraz.
    Dumna jestem z Ciebie.
    A z tą siłownią świetny pomysł🙂 Mam nadzieję, że dopniesz swego i zrobisz ten kurs :*

  15. Witam. Jestem pod przeogromnym wrażeniem Twoich dokonań Ewelinko, stałaś się moją inspiracją w walce o lepszą figurę.🙂 Nie znoszę ćwiczyć, zawsze musiałam się zmuszać, ale patrząc na Ciebie zrozumiałam, że sama dieta nic nie da. Zrobiłam 3 dni treningu P90X Lean, wiem,że to dopiero początek… Mam nadzieję, że to nie jest słomiany zapał i wytrzymam dłużej niż tydzień, bo zazwyczaj po takim czasie kończyły się moje przygody ze sportem. Kondycja zerowa, niektórych rzeczy nie potrafię wykonać, do niektórych brakuje mi siły. Liczę, że z czasem to się zmieni, bo początki są zawsze trudne.
    Trzymam kciuki by wszystko poszło po Twojej myśli🙂
    Pozdrawiam🙂

  16. Moja droga, rozumiem cię znakomicie.Też nie mam wsparcia, tylko podśmiewanie się ze mnie i głupie docinki. Zrobiłam dziś 17 dzień P90X, ubyło mi zaledwie 4 cm w pasie i przybył prawie 1kg, czego zupełnie nie mogę pojąć i co podcina mi skrzydła. Ale zawzięłam się i nie pozwolę, by to on był tym, co się śmieje ostatni.
    Co do Twojej szczerej wypowiedzi, to walcz, dopóki widzisz cel. Zasypuj męża argumentami. Masz prawo spełniać się w każdej dziedzinie, jako matka, żona, przyjaciółka i jako kobieta. Faceci tak często mają sieczkę zamiast mózgu. Sami chcą być szczęśliwi, doceniani, spełnieni, ale zapominają, że też mamy marzenia i też nam się coś od życia należy. Nie można w nieskończoność dawać i dawać!!! Trzeba dla równowagi, też wziąć coś dla siebie.
    Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci byś była szczęśliwa, robiła to co kochasz i żyła wśród tych co kochasz. Wszystkim tego życzę;)
    Pozdrawiam,

  17. Ciężko się czyta taki post. Strasznie to przykre, że to za co uwielbia Cię i podziwia tyle osób w sieci, stanowi tak wielki problem dla Twojego męża. Dosłownie mam łzy w oczach. Jesteś piękną kobietą, nie tylko na zewnątrz, masz do zaoferowanie swojej rodzinie i wielu ludziom tyle dobrego… Wierzę, że Mąż w końcu to zrozumie. Będę za to trzymać kciuki. Sama miałam wczoraj podobną sytuację z ojcem i nie było łatwo. Nie udało mi się przeforsować swoich racji. Nie udało się go przekonać,że to o mięśnie chodzi i sylwetkę a nie utratę wagi. Nigdy nie będą watłą trzcinką i czas się z tym pogodzić! Całe szczęście mój obecny facet, pogodzony jest z boskością Tony’ego i wie, że randk z Hortonem są najważniejsze obecnie. Także Ewel! Trzymam kciuki. Za marzenia, za szczęście rodzinne, za Ciebie. Buźka.

  18. Ewela, jesteś zaje.ista babka, walcz o swoje bo potrafisz !!! WALCZ !!!
    Różnice kulturowe to jedno a bliskość dusz to drugie … rozmawiajcie ze sobą o Waszych potrzebach – ale nie wygarniaj mu wszystkiego za „jednym razem” lecz etapami – to dla JEGO dobra😉. Kobiece uczucia, myśli, pragnienia, przemyślenia, interpretacje itd. są dla naszych mężczyzn zwykle nie do ogarnięcia …
    Trzymam kciuki za Was

  19. Wsparcie rodziny jest niezwykle ważne … ale bywają pewne wyjątki jak np. u mnie. Przez pierwszą rundę nie przyznałam się Mamie, ze ćwiczę. Pamiętam jej minę, gdy mnie kiedyś odwiedziła po Plyo heh … „Dziecko, ty sobie krzywdę zrobisz!”. Kocham ją, doceniam jej rady … ale też znam ją dobrze i wiedziałam co usłyszę, gdy dowie się o moim planie X😀 … oszczędziłam sobie i jej nerwów😉. Usłyszałabym, że: „przesadzasz; jest dobrze; nie jesteś za gruba”. A to nie zmotywowałoby mnie do działania … a może wręcz odwrotnie dało nieziemskiego powera … mniejsza z tym jedno jest pewne nie dogadałybyśmy się w tym temacie.
    Jednak jako matka jestem w stanie zrozumieć taką postawę: to byłaby troska o mnie. Zwłaszcza, że lata temu miałam okazję „zjechać” wagowo za dużo i wręcz popaść w depresję z powodu niezdanego w terminie egzaminu na studiach … teraz śmieję się z tego ale wtedy nie było mi do śmiechu. Ale widać i to było mi w życiu potrzebne.

    Czytelniku, jeśli nie masz wsparcia w najbliższych, nie poddawaj się tylko walcz dalej … DLA SIEBIE … jesteś o jeden poziom „wyżej” o tych, którzy to wsparcie mają …😉

  20. Hej (zmieniłam nick, bo lasek z nickiem „anna” się zrobiło jak mrówków🙂.
    Po pierwsze, weź no spacyfikuj tego Kluneja swojego, bo normalnie przyjadę tam i mu przyleję🙂. Myślę, że boi się, że na siłce będziesz prezentować się tak : http://www.youtube.com/watch?v=K–vbxNJqT0&list=PLDCA1A076D309CC5B&index=29 .
    Powiedz mu, że Ana Delia jest tylko jedna i niech on swoją chudą dupką tak nie trzęsie🙂. A na serio to uważam, że za długo siedzisz sama w domu i pójście na silkę jest wskazanie. W ogóle wyjście do ludzi jest wskazane🙂. Zrobienie papierów instruktora to też zacna idea – dzieci masz w sumie odchowane dość, więc na co czekać?. z drugiej strony powiem tak. Siłka to straszny wpierdalacz czasu. Na początku będziesz pewnie zachwycona ludźmi, tym oderwaniem się, czymś nowym. Po dłuższym czasie jednak ( u mnie kilka lat), ja przynajmniej, widzę tez minusy. Poki nie miałam dziecka, nie przeszkadzało mi, że „operacja siłka” zajmowała prawie 3 godziny. No bo trzeba było dojechać i wrócić, przebrać się, na sali oczywiście natykałam się na kupę znajomych i zaczynały się gadki szmatki o dupie maryni. To jest oczywiście super i nie chce tu wyjść na aliena antyspołecznego, ALE ja szłam z nastawieniem na to, żeby szybko i przede wszystkim INTENSYWNIE zrobić swoje, a tu okazywało się że się nie da. Mięśnie stygły bo a to maszyna zajęta, a to przyszła kumpela z którą dawno się nie widziałam itp, itd. dlatego dla mnie wybawieniem było i jest p90x bo sama rządze swoim czasem. Fakt, że już widzę, że np. nogi wypadałoby poćwiczyć mocniej, ale zamierzam to rozwiązać kupując sztangę z obciązeniem oczywiście🙂.To nie jest wbrew pozorom duży wydatek, a baaaaardzo poszerzy zakres ćwiczeń. Podsumowując – realizuj plany siłowniowe i nie daj sie stłamsić, ale nie zapominaj, że w razie czego zawsze znajdzie się sposób, żeby coś zrobic w domu🙂.
    To pisałam ja – Ciocia Dobra Rada😀😀

  21. Smutno czytać taki tekst, problem sam się nie rozwiąże.
    Dla niego to jest szok, świat mu się wywraca do góry nogami, to co uważał za pewnik, że będziesz siedziała cały czas w domu pewnie tak samo jak całe życie robiła jego matka. Bo pewnie taki jest model rodziny wg niego, do tego różnice kulturowe…
    A może byś spróbowała znaleźć mediatora, kogoś z zewnątrz, kto wytłumaczyłby mu oczywiste rzeczy, na mojego męża to działa, tylko musisz być pewna stanowiska tej osoby, którą poprosisz o pomoc. Może nawet ktoś z poradni małżeńskiej, warto zasięgać rady fachowców. Zbyt wiele macie obydwoje do stracenia.
    A zazdrość? Przecież związek polega na zaufaniu. Poza tym to jak teraz zawalczysz o siebie wpłynie na przyszłość Twoich córek i ich przyszłe związki.
    A czy Twój mąż nie miał czasem też zaprzyjaźnić się z Tonym?
    Ps. Dziękuję, że jesteś i dzięki Tobie jestem w połowie szóstego tygodnia classic i daję radę, nie zawsze ze wszystkim, ale daję radę😉

  22. Wiem cos o siedzeniu z dziecmi w domu, ja juz tak od ponad 11 lat, tyle, ze jak na razie maz nie broni mi niczego, bo wie, ze nie wygra, ze i tak zrobie tak jak czuje, wie, ze pisze bloga i mam kontakt z ludzmi, itp. mowi ze jest dumny ale i pewnie zazdrosny, zreszta przyznal sie i do tego. Jedna wazna rzecz, my kobiety nie jestesmy niczyja wlasnoscia, wiec, nikt nie ma prawa nam niczego w zyciu zabraniac, a malzenstwo to przeciez nie wiezienie, nie tak???? – Ewa walcz o swoje, bo jestes mloda, a marzenia powinno sie spelniac a nie tylko o nich marzyc🙂 dobranoc🙂

    • Czesc, znalazlam twoj adres na blogu. Jest rewelacyjny. Nie wiedzialam ze ktos zupelnie obcy moze byc tak inspirujacy;) przykro mi z powodu problemow w malzenstwie:( one niestety sa zawsze ale trzeba byc silnym bo gdy to przetrwamy okaze sie ze wlasnie dzieki tym problemom umocnilismy zwiazek. I tego ci zycze z calego serca. Bo grunt to dostrzec dobra zlego strone:)

      Mika

  23. Moim zdaniem macie głębszy problem w waszym związku, a takie małe nieporozumienia są tylko zasłoną, która pozwala wam na bezskuteczne wzajemne obwinianie i pretensje.
    Zachwyca mnie fakt, że tak udało Ci się wyćwiczyć ciało i zmobilizować wiele osób do działania,ale
    niestety tym postem pokazujesz swoją niedojrzałość emocjonalną wypluwając sprawy prywatne, małżeńskie na forum świata , zamiast próbować ten problem rozwiązać samemu. To,że połowa z komentujących napisze Ci tak masz rację , walcz bla bla … tylko utwierdzi Cię w przekonaniu , że robisz dobrze, a taka agresja nie jest wskazana. To, że Twój mąż ma pretensje o sport to nie jest PRZYCZYNA tylko skutek. Musi być jakiś początek tego problemu, a żeby go rozwiązać trzeba zawsze znaleźć przyczynę problemu. W związku ważne są kompromisy.Nigdy nie trzeba rezygnować ze swoich marzeń, ale należy zachować trzeźwości umysły, a bycie egocentrykiem z powodów wygranej nigdy nie pomoże Ci w znalezieniu owego kompromisu.

    Powodzenia

  24. ja cie podziwiam kobieto,ze zamkenlas sie w chacie na 6 lat i przez ten czas nie rozwijalas się zawodowo, wiesz jak ciezko wbic się kobiecie w rynek pracy, chociaż nie wiem jak wyglada sytuacja za granicą, w polsce, po tylu latach bylabym spalona juz na starcie.
    Sama siedzę prawie 3 lata w domu, są kiepskie dni,ale najbardziej martwi mnie to,ze zawalilam sprawe ze studiami i póki co mogę liczyc na jakas marniutką robotę, może kiedyś w koncu skoncze to co zaczełam.

    dobrze,ze wzielas się za ten kurs i silownie. to jest dobry pomysl na otwarcie swojego interesu a przy tym robienie tego co się kocha.
    przykro mi,ze mąż Cię tak podcina…

  25. Już dawno chciałam Ci Ewel podpowiedzieć byś pomyślała o zostaniu instruktorem fitness. Koniecznie zrób coś w tym kierunku inaczej stracisz sens tego co robisz…

  26. Ewelinko jesteś ogromną inspiracją i wsparciem dla wielu ludzi…to co robisz jest wspaniałe…pomagasz zrozumie że każdy powinien by dla siebie równie ważny jak rodzina dom dzieci, trzeba o siebie dba mie czas dloa siebie. Jak dla mnie masz racje w pełni rozumiem ze chcesz wkońcu wyjśc z domu do ludzi i rozwijac swoja pasję;):”):):)nie pozwól sobie wmówi że w ten sposób kogoś krzywdzisz i nie daj się stłamsic .PAMIĘTAJMY SZCZĘŚLIWA MAMA TO SZCZĘŚLIWE DZIECI:):):)
    Od niedawna śledze Twój blog i już dziś wiem że podejme wyzwanie, właściwie to już nie moge się doczeka kiedy będe mogła się zabra do roboty:)aktualnie jestem w 7 miesiącu ciąży-zawsze byłam filigranową osobą a teraz wiadomo 10 kg na plus…załamka-ale dzięki Tobie uwierzyłam że wróce do formy po porodzie;) a nawet w to że będzie lepiej niż kiedykolwiek…dieta p90x i będzie bosko;
    Podziwiam Cię ,3maj sie ciepło ,dzielnie i rób swoje:*:*:*:Jak myślisz jaki czas po porodzie będzie wystarczający żeby zacząc przygode z p90x?:)

  27. trzymaj się dalej swojego planu i nigdy nie daj sbie wmówić czegoś, co jest sprzeczne z Twoją intuicją. Twoje samopoczucie, Twój kawałek własnego świata jest równie ważny jak bycie matką i żoną.

    mój (były już) mąż też mnie tak na różne sposoby ściągał na ziemię.
    walczyłam o nas, ale…
    zostałam sama z małym dzieckiem -skończyłam dwa kierunki studiów, zrobiłam prawo jazdy, mam niezłą pracę, WŁASNE auto, kupuję właśnie mieszkanie, syn jest niezłym uczniem, świetnym tenisistą, podróżujemy, jeżdzimy na nartach – i co najlepsze – schudłam 12 kilo- a co:-)

    wszystko co najlepsze przydarzyło mi się w życiu gdy wzięłam się z nim za bary i zaczęłam myśleć o sobie i dbać o swoj rozwój.

    dasz sobie radę -tylko uwierz w siebie.
    a gnoija, jesli dalej cię bedzie dołował, osmieszał twoje plany, hobby -po prostu pogoń w siną dal. życie jest za krótkie na męczennictwo.
    dzieci kiedyś zrozumieją.

  28. Nie daj się chłopu, jak odpuscisz to potrojnie sie zalamiesz, z braku sportu z braku nadzieji na nowe jutro, z tego ze uległaś. To Ty już raz zrobiłaś insanity bo się pogubiłam, jestem po 10tym dniu i wiem ze bez problemu dam radę pierwszy miesiąc, drugiego się boję, teraz moja bolączką to dieta, co i ile jesc, jak przygotować, rozplanować, źle ani za dużo nie jem, więc z tym kłopotu nie ma ale ilość posiłków, rozkład składników mnie przytłacza, jakby mi ktoś przygotował zdrowe jedzonko to byłoby bosko. Bierz się w garść ustaw chłopa, a może mała podpucha, udawaj ze odpuściłaś, chodź smętna, przypalaj obiady z tej depresji, zostaw górę prasowania na środku salonu, rozwal się na kanapie z pilotem na całe popołudnia i podkreślaj ze bez tego sportu to jakoś radość utraciłaś, no i oczywiście ochętę na sex również😉

  29. Juz od dawna czytam Twoj blog, ale twoj dzisiejszy wpis, ktory uwazam, za bardzo odwazny:) spowodowal, ze postanowilam napisac…jestes strasznie FAJNĄ, RóWNĄ BABKĄ!!! podziwiam Cię za te ćwiczenia, zapał, zaangażowanie, wiedzę… i to wszystko przy 2-ce małych dzieci! BRAWO!!! mój mąż też wiele razy podcinał mi skrzydła, a ja mu wtedy pokazywałam, że potrafię, tak było z prawkiem zDAŁAM ZA 6 RAZEM, pokazałam mu ze potrafie;) trzeba walczyc o siebie, czasem niestety raniąc ta najdroszzą dla nas osobę, ale takie jest to życie…powoli się dogadacie…trzymam kciuki!pozdrawiam:)

  30. Gratuluje pomysłu, jednak uważam ,że powinnaś rozpocząć od porządnej literatury związanej z fizjologią zwierząt i biochemią, gdyż instruktor to nie tylko osoba pokazująca jak poprawnie wykonywać ćwiczenie , ale kompendium wiedzy na temat procesów biochemicznych i żywienia. Bardzo wiele błędnych wskazówek podajesz swoim czytelniczkom np. to aby po treningu nie spożywać węgli. Węglowodany należy bezzwłocznie po treningu spożyć, aby regenerować zużyty zapas glikogenu, który pozwala na regenerację i poprawne funkcjonowanie tk mięśniowej. .Właśnie węglowodany pozwalają na regenerację i tuz po treningu nie odkładają się jako tłuszcz -a pozwalają na glikogenogenezę. dlatego zaleca się picie CARBo.. Jednak wierzę , że uzupełnisz braki, i uda się, poza tym harmonii w związku także życzę.

    Bycie trenerem to nie tylko piękne ciało , ale także wiedza, a bez książek ani rusz😉

    • Dziekuje za cenna uwage, tak jak mowisz bez kasiazek ani rusz. Caly czas sie doksztalcam. Co do tego ze nie polecam jedzania wegli po treningu z tym sie nie zgodze choc moze napisalam tak na poczatku prowadzenia bloga. Zawsze zaznaczam, ze nie jestem specjalista, i kazdy powinien zaczerpnac drugiej opinii kogos madrzejszego. Mam nadzieje, ze juz niedlugo opanuje wszystkie niezbedne wiadomosci. Pozdrawiam

  31. Witam,
    Przez przypadek znalazłam Pani filmik na YouTubie który zadziałał na mnie bardzo motywująco. Jestem pod ogromnym wrażeniem Pani determinacji. Dzięki Pani uwierzyłam, że mi też się uda, że nie ma rzeczy niemożliwych ; ) mam do zrzucenia 10kg i oprócz zdrowego odżywiania wzięłam się za ćwiczenia. Na początek zamierzam ukończyć 30 day shred. Jestem już na 5 dniu : ) następnie wezmę się za BeFit in 90 ; ) Mam nadzieje, że uda mi się osiągnąć cel i będę mogła się pochwalić efektami tak jak Pani ; )

  32. Ewla,
    Dzięki Tobie zaczęłam ćwiczyć. Po obejrzeniu ze sto razy Twojego nagrania na youtube stwierdziłam „tak! dam radę”. Potem w prezencie dostałam Insanity i zakochałam się w takim stylu życia. Zmieniłam nawyki żywieniowe, rytm dnia, uzależniłam się (w pozytywnym znaczeniu) od ćwiczeń. Jestem szczęśliwa (34 dzień)

    Czytałam Twoją dzisiejszą notatkę uważnie i uważam, że masz dużo racji. Masz niesamowitą energię, którą zarażasz. Dobrze, że zwracasz uwagę na temat wsparcia i zrozumienia. Ja go miałam i mam niewiele w otoczeniu, bo większość nie rozumie po co ktoś chudy ćwiczy „po co Ci to” „jesteś chyba psychiczna”… itp. Takie osoby nawet nie próbują zrozumieć/wysłuchać ale z góry oceniają i krytyka.

    Rozgadałam się ale już końćzę stwierdzeniem, że po prostu Cię uwielbiam!🙂

  33. Kochana rozumiem cię bardzo dobrze🙂 Ja przez wiele lat a dokładniej przez ostatnie 6 bo tyle ma mój synek, odkładałam wszystko na później a przede wszystkim plany na życie. Po ok trzech latach zdecydowałam się na pójście na studia bo już dłużej w chacie bym nie wysiedziała. Wreszcie wyjść do ludzi. I to były najpiękniejsze lata, poznałam wspaniałe osoby i poczułam, że żyję. Ale główny cel do którego dążę nie został osiągnięty bo musiałam ustępować mojemu mężowi który się realizuje. To jest wkurzające, dołujące i powodujące, że twoja samoocena upada na dno i zagrzebuje się w mule. W końcu przyszedł czas i powiedziałam „stop” ja też chcę żyć i spełniać marzenia. I po 6 latach starań w końcu czekam na papiery z WKU o pójście do wojska. I teraz niech się wali, pali ale mój mężulek będzie siedział w domu z dzieckiem i o wszelkiego rodzajach misji musi zapomnieć na jakiś czas (dodam, też żołnierz🙂
    Tak samo jest z p90x nie wierzył, podśmiewał się, aż w końcu widzi, że nie miał racji. Korzysta jeszcze z chwili gdy teraz mam kontuzję, i te jego teksty może daj sobie spokój, szkoda kręgosłupa itd. po co będziesz tak się katować. To mnie tak wkurza, że powoduje jeszcze większą mobilizację ale też przykro jest czasami gdy druga strona cię nie rozumie albo boi cię zrozumieć. Mój jeszcze jest taki, że rozumie wiele moich fanaberii ( np. to że chcę zostać żołnierzem ) i jest za mną, ale jak o coś się pożremy to wywala to co mu leży w sercu na dnie a ty wtedy głupiejesz, to jak to jest wspiera mnie czy nie. Jest po mojej stronie czy nie. I taka niepewność. a ty pragniesz tego że jak masz chwilę zwątpienia i chcesz by to on podniósł cię i dał motywację do walki to usłyszysz tekst „a nie mówiłem”.
    Więc trzeba byś silnym i pokazać całemu światu na co cię stać😀

  34. Od paru miesiecy trenuje p90x rezultaty sa rewelacyjne biorac pod uwage ze nie do konca stosuje diete .oczywiscie „zdrowo sie odzywiam” od czasu do czasu cos mocniejszego na rozluznienie🙂 .Obserwuje twojego bloga od dluzszego czasu i jednego nie umieim zrozumiec .od jakiegos czasu narzekasz na brak adrenaliny .siły motywacji i tak dalej i tak dalej …nie obraz sie nie pisze tego zlosliwie ale jestes „kura domowa” wiem wiem obowiazki domowe dzieci pranie itd .ja pracuje codziennie po okolo 10-16 godzin(własny interes) i jakos nie moge zrozumiec ludzi ktorzy nie pracuja a tyle narzekaja na brak wszystkiego po troche itd tez ma domowe obowiazki dwojke kochanych dzieciaków ..przyznam ze naprawde z checia wchodzilem na bloga i czytalem twoje wypociny…ale ostatnio jakos nie idzie czytac tego twojego narzekania ..wiem wiem program p90x nie nalezy do latwych zwlaszcza jesli trzeba pogodzic to z domem i obowizakami no i jak wczesniej wspomnialem z praca ktora u wiekszosci osob pochlania wiekszosc czasu,takze proponuje sie zastanowic przemyslec czy jest tak zle a moze mogłoby byc gorzej? pozdrawiam i zycze wytrwalosci

  35. Ewel walcz o swoje! Teraz jest twoj i dla ciebie czas! To ty masz sie teraz spelniac! Nie ma lepszej i bardziej motywujacej pracy jak ta ktora chcesz wykonywac. Nawet moj maz powiedzial ze chcialby abym pracowala z umilowania i powolania. Jesli sprawia ci to wszystko przyjemnosc to upieraj sie i daz do celu jak w treningach!
    To jest twoj czas i moment w zyciu na krok do przodu! Ksztalc sie i pracuje tak jak tego chcesz i pragniesz. Nie jest to takie trudne i nie do osiagniecia. Zycze powodzonka i dogadania sie z mezem w pokojowym nastroju :* Czekam na kolejny wpis bo uwielbiam Cie czytac🙂

  36. Ewelinko, I love your comments, because the life you show is a real one, like all ours, not just phrases. I´m thiniking of you and I hope that your husband will understand and take you as you are /it´s difficult to write in english/. Sometimes it´s pretty tough to be a woman and mother and wife and to live fully your dreams, it´s maybe the biggest battle… But I think that there should be a place for our dreams. With understanding and support. I keep my fingers crossed for you:D
    P.S.This will be my last week of P90X.. 6kg down, I can´t believe it.

  37. Wspaniala z Ciebie kobieta! Dla takich babek nie ma rzeczy niemozliwych:-)Dopiero teraz mialam okazje nadrobic Twoje ostanie posty i widze, ze sporo sie dzialo. Dasz sobie rade. Jak zawsze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • Bo MY zawsze dajemy rade, musimy czy nie;)
      Ja dzięki Tobie doszłam do tego czego jestem świadkiem właśnie dziś:)
      Jestem w połowie 5 tyg. classic, Twój blog jest dla mnie codziennym wsparciem, teraz już wiem, że mogę, że potrafię, że czasami jest ciężko, ale, w tym wszystkim przecież nie jestem sama, jesteś TY, jesteście Wy, DZIĘKUJĘ.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s