Jestem gotowa

Dawno, dawno temu, za gorami, za lasami i polskimi granicami, mloda, naiwna i wylekniona wpadla w jego ramiona. Nie czekala na milosc, jednak ta spadla na Nia jak grom z jasnego nieba. Byl dla Niej niczym bohater ratujacy  z opresji. Imponowal jej swoim doswiadczeniem, inteligencja i wygladem. Dziwila sie, ze mezczyzna taki jak On zwrocil na Nia swoja uwage. Milosc kwitla, On traktowal Ja ( doslownie ) jak ksiezniczke….bo gdzie teraz mozna znalezc kolesia, ktory otwiera pannie drzwi samochodu? Wydac by sie moglo, ze wygrala Ona los na loterii…On, partia doskonala z jednym malym wyjatkiem, pochodzil z Iranu. Ona zaslepiona miloscia nic nie robila sobie z jego pochodzenia. Na nic zdawaly sie ostrzezenia ludzi jej bliskich. Przeciez na chama trafic mogla wszedzie. Niczym Prince of Persia rzucil na Nia czar. Mial Ja w garsci.

Czar prysl z momentem wypowiedzenia slubnej przysiegi. Z Ksiezniczki stala sie Kopciuchem. Mimo iz zyla na wysokim poziomie, majac „niby” wszystko, tak naprawde nie miala nic. Z kazdym uplywajacym rokiem, odarta zostala z pewnosci siebie, spontanicznosci, radosci, mocy podejmowania wlasnych decyzji. Jedyna radoscia staly sie Jej dzieci, ktore niestety nie uchronily Jej przed silna depresja. On podcinajacy Jej skrzydla w kazdej dziedzinie zycia, myslal, ze Ona do konca zycia zatanczy tak jak On Jej zagra.

Nie zdawal sobie sprawy jak bardzo sie mylil. Ona dotykajac dna swego nieszczescia, odnalazla w sobie moc by zawalczyc o Siebie. Udalo sie Jej! Otworzyla oczy. Zrozumiala, jak wielka sile posiada. Nauczyla sie kochac Siebie, akceptowac to co w Niej niedoskonale. Przestala sie bac. Stala sie Fighterem!

Tak w wielkim skrocie moge podsumowac 10 lat swojego malzenstwa. Przyszedl moment, kiedy nie mam oporow by wyrzucic to z Siebie. Nie wstydze sie, wrecz przeciwnie, jestem z Siebie dumna, ze w koncu znalazlam w sobie sile by moc powiedziec DOSC. Jestem w trakcie separacji, w samym epicentrum rozstania. Jeszcze dluga droga przede mna….wiele starc z przeciwnikiem, bo ten nie daje za wygrana. Sa dni kiedy czuje sie silna, kiedy wierze, ze wszystko bedzie dobrze, niestety sa i takie dni, kiedy czuje sie bezradna. Dzieki Bogu tych lepszych dni jest wiecej.

Staram sie mimo beznadziejnej sytuacji, pozytywnie patrzec w przyszlosc. Wierze w potege podswiadomosci, wierze, ze jestesmy w pelni odpowiedzialni za swoj los, ktory zalezy tylko od tego jak wykreujemy go sobie w glowie. Codzienne wmawianie sobie, ze Wszystko Co Zle w koncu przeminie, pomaga mi uporac sie z trudnosciami dnia codziennego.

Nie martwie sie tym, ze strace wszystkie dobra materialne. Z perspektywy czasu wiem, ze sa to rzeczy zbedne, malo znaczace. Dla mnie o stokroc cenniejsza jest WOLNOSC, mozliwosc podejmowania wlasnych decyzji, mozliwosc popelniania bledow…….pogon za marzeniami.

Przyznam sie, ze zastanawialam sie kilka godzin nad tym czy powinnam ujawnic swoja obecna sytuacje…….balam sie. Jednak serducho podpowiadalo mi, ze powinnam bo napewno jest tam wiele takich kobiet jak ja, tkwiacych w chorych zwiazkach, ktore kazdego dnia wysysaja z nich ich tozsamosc.

Nie jestes Sama! Wiem przez co przechodzisz. Nie boj sie! WALCZ O SIEBIE!! WALCZ O SWOJE SZCZESCIE! TO TYLKO OD CIEBIE  I OD TWOICH DECYZJI ZALEZY JAK WYGLADA TWOJE ZYCIE!

Chcialam rowniez wytlumaczyc sie, usprawiedliwic dlaczego mnie tak malo. Teraz przynajmniej wiecie, ze tocze Walke o cos bardziej wazniejszego niz celulit na tylku😉

Z dedykacja dla mojego przyszlego EXmeza😉

11-quote_template_012-027

strong-woman-quote

24 thoughts on “Jestem gotowa

  1. Trzymam za ciebie kciuki. Dobrze ze nie jestes jedna z tych mam co to ” dla dobra dzieci” tkwia z chorych zwiazkach. Masz 2 super cory i one zasluguja na szczesliwa i usmiechnieta mame. To ty uczysz je,ze trzeba od innych wymagac szacunku. Dajac im taki przyklad zwiekszasz szanse na ich zdrowe zwiazki w przyszlosci. Mysle, ze wiele kobiet zostaje w nieszczesliwych malzenstwach, bo ich mamy tez nie mialy sily,zeby zawalczyc o siebie. Chociaz sie nie znamy(tzn ja ciebie troche juz znam od 2 lat🙂 ) jestem z ciebie dumna! :*

  2. Ewel, strasznie przykro że musisz przez to przechodzić… mocno się trzymaj, wierzę że dasz radę, dla SIEBIE, dla DZIECI. Bądź silna i pamiętaj że masz trochę obcych, którzy życzą Ci dobrze i pomogą jak tylko będziesz potrzebowała…

  3. W razie czego Ewel, pamiętaj, że najfajniejszy facet na świecie zawsze czeka na ciebie o każdej porze dnia i nocy. Podpowiem, masz z nim zdjęcie po prawej stronie :))

  4. Ewela, trzymaj się dziewczyno! Jesteś silna i inspirujesz masę kobiet dookoła. Ta walka o pozbycie się cellulitu na tyłku to pewnie był początek dążenia do wolności, co? Jak oglądałam twój film na YT to się zastanawiałam, jaki jest twój mąż. Ty tam zasuwałaś w pocie czoła, wcześniej zapewne ogarnąwszy cały dom i dzieci, a on oglądał TV. To oczywiście o niczym nie świadczy, ale sprawiło, że zastanowiłam się nad tym, jakie są wasze relacje. Teraz już wiem. Rozwód na pewno łatwy nie jest, trzymam mocno kciuki, żeby poszedł gładko i żebyś się odnalazła w nowej sytuacji. Ważne, żebyście z dzieciakami wyszli z tego najlepiej jak się da! Niech moc będzie z tobą!

  5. jestes swietna Babka..odwazna bo walczysz o siebie i dzieci! … i wszystko bedzie dobrze… i jestem pewna,ze bedziesz szczesliwa i to jaka decyzje podjelas juz dala Ci wolnosc wkrotce da Ci swiadomosc,ze jestes niezalezna silna i zaslugujesz na wszystko co najlepsze dla siebie i Dziewczynek…

  6. Kochana! Pamietaj ze skoro obralas taka droge, zaczelas cos zmieniac w swoim zyciu (a wlasciwie nie cos a WSZYSTKO!) to masz do tego powody. Trzymaj sie tego, nawet w chwilach zwatpienia – wracaj, pamietaj dlaczego? Po co? To ciezkie, ale nie zapominaj o uczuciach, emocjach. Teraz twoja droga prowadzi pod gorke, ma kilka ” CHOPEK” do pokonania. Nie martw sie za ktoryms z kolei zakretem bedzie dluga w dol! Slonce zaswieci juz wkrotce I w twojej bajce ksiezniczko!😀 Po cichu I niesmialo cie podziwiam, zreszta od momentu pierwszego spotkania na jutjub😉 Zmieniasz moje zycie, zmieniaj I swoje – na lepsze. Zazdroszcze ci odwagi, kibicuje I sluze londynskim ramieniem do wyplakania gdybys tylko kiedykolwiek go potrzebowala… With love! Betty

  7. Ewelinka, na Twoj blog trafilam 2 miesiace gdy zaczynalam swoja przygode z P90X3…. Przeczytalam wiekszosc Twoich wpisow i niestety dalo sie to wyczuc ze nie jestes szczesliwa w malzenstwie, mimo ze nie napisalas tego nigdy doslownie. Jestes mega silna babka, dasz rade, jestem tego pewna, ze wyjdziesz tego rozstania jeszcze silniejsza! No i powodzenia w budowaniu lepszego jutra, zycze Ci wszystkiego naj z calego serducha :*

  8. Jesteś moją bohaterką i inspiracją każdego dnia. Pokazałaś tym jak jesteś silna i jak ciężko jest zniszczyć kobiety takie jak my, zapracowane mamy które swoje dobro zawsze miały na ostatnim miejscu. Jak jest mi ciężko wchodzę na Twój blog i patrze ze warto walczyć i się nie poddawać wiec całuje Cię serdecznie i „do you Best and forget the rest”

  9. Dla mnie jesteś siłą samą w sobie!
    Jeśli człowiek się z kimś dusi, męczy i czuje, że zatraca siebie, powinien o siebie walczyć.
    To nie objaw egoizmu (a jak już to zdrowego).
    Ty jesteś najważniejsza w tym życiu, a mamy jedno, dlatego trzeba iść na całość.
    Powodzenia, nie daj się!

  10. Ewel! Zupełnie jakbym czytała swoją historię… Dasz radę dziewczyno! Jesteś super i zasługujesz na szczęście! Ja dałam radę, lekko nie było ale wolność w sercu to coś czego nikt nam nie odbierze. Niech wszyscy wredni ex-mężowie spadają na drzewo! Fighterki górą! Trzymaj się!🙂

  11. Ewel, mamy tak wiele wspólnego… niestety nieudany związek również, z tą różnicą że ja nadal w nim tkwię. Nie mam siły by go zostawić, wiem że rodzina mi pomoże, ale boję się tych zmian. Mam pracę, byle jaką ale jakiś dochód mam więc nie zginę, boję się bezradności jak zostanę sama. nie mam nawet siły ćwiczyć, nie daje mi to już radosci, robię to zmuszając się by podtrzymać formę. Jestem w ciemnej dupie…😦

  12. Phil Bosmans

    Nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. Dni prze­mijają szyb­ko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, a ja­kaś niewidzial­na ręka nam je przek­reśla. Nie ma­my wte­dy żad­ne­go wy­boru. Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś, jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s