Nie jest zle

Ciemno

pusty pokoj

rozswietlony ekran komputera bije po oczach

ja

pustka……….

czyzby?

Nie placze. Nie lamentuje. Nie bije glowa w mur. Nie wolam do Boga…”dlaczego ja?”  Choc przyznaje mialam kilka dni, kiedy to wynurzalam sie z lozka tylko po to by otworzyc kolejne piwo.

Mimo, iz wiem, ze winowajca jest jeden czulam, ze  dorzucilam do „konca koncow” swoje piec groszy. I tak po pijaku grzebalam w przeszlosci, we wspomnieniach, sytuacjach….wiem gdzie popelnilam blad o ktorym pisac nie bede…..I tak uskuteczniam tu za duza prywate🙂 Ktos kiedys powiedzial, ze rozwod jest jednym z traumatycznych doswiadczen zaraz po smierci bliskiej osoby. Bedac  w samym epicentrum rozstania moge powiedziec, ze wszytko zalezy od nas samych, od naszego nastawienia, od zajebistego dystansu, ktorego staram sie uczyc kazdego dnia…  Jest to trude….nawet bardzo….moc potrafic spojrzec na swoja obecna sytuacje z boku..na zimno…potrafic wyciagnac wnioski…

ok jestesmy razem 10 lat

po milosci zostala tylko slubna fotografia na oknie, ktora przypominala mi, ze kiedys bylismy szczesliwi

zero wspolnych zainteresowan, pasji

zero wspolnych marzen

mimo iz znam go na wylot jest mi bardziej obcy niz podstarzaly pan, ktorego codziennie rano mijalam po drodze idac do pracy

Oprocz dwojki dzieci nie laczy nas nic… nawet wspolne konto

I co? Mam byc? Mam trwac? Mam dzielic zycie z osoba, ktora tak naprawde nie wie o mnie nic? W imie czego? Po co? Dla dobra dzieci? Jakiego dobra? Bo czego nauczylabym swoich corek pozostajac u boku ich ojca, ktory z wieksza czuloscia dotyka klawiatury swojego laptopa badz ekranu swojego telefonu niz dloni mamy? Co wynioslyby z domu gdzie rodzice patrza na siebie wilkiem, siedzac w dwoch osobnych katach pokoju. Utwierdzalabym ich tylko w przekonaniu, ze takie zachowania sa czyms normalnym. Nie chce by moje corki w przyszlosci akceptowaly takie zchowania mezczyzn z ktorymi beda chcialy dzielic zycie. Po moim trupie!

Moze teraz skromnoscia nie zgrzesze ale jestem zajebiscie dumna, ze uwierzylam w siebie na tyle by zmierzyc sie z ta sytuacja. Jestem przerazona…..mam momenty paniki….boje sie… ale wtedy staram sie wmawiac sobie, ze KURWA BEDZIE DOBRZE…..MUSI BYC! A to czy tak bedzie zalezy tylko i wylacznie ode mnie…..od mojego nastawienia….

Mam dwojke dzieci, nie stac mnie na luksus zalamania nerwowego…

Te wszystkie doswiadczenia nauczyly mnie, ze nie warto skupiac sie na przyszlosci…..wydaje mi sie, ze wiekszosc z nas traci nie potrzebnie za duzo energii na snucie planow….pogoni za pieniedzmi…dobrami materialnymi….nie dostrzegajac TU I TERAZ….danej chwili…

Mysle, ze dzieki temu nie zwariowalam. Skupiam sie tylko i wylacznie na terazniejszosci…wyciagajac z niej jak najwiecej….

Obiecuje, ze nie bede juz wspominac o swoim malzenstwie….musicie mi wybaczyc….pisanie o tym chyba mi pomaga.

W tym calym zamieszaniu staram sie ogarnac i codziennie pocisnac jakis trening, ktory pozwala mi na choc krotka chwile, zapomniec. Kondycja kuleje, nie bede Was sciemniac, ale liczy sie to, ze dalej walcze……i zaznaczam….juz dawno nie robie tego tylko dla jedrnych posladow i wcietej talii…..

Ostatnio, nie wiem dlaczego, wchodzac na facebook czy insta mam dosc tych wszystkich kont o fitnessie, tych wyniunianych panienek wypinajacych tylki. Ta cala presja by byc sexy,flexy, fit and healthy……mdli mnie… I wiem, ze strzelam sobie teraz w kolano i przez wielu z Was moge byc skrytykowana……Luzzzzzz…..

Bo Robale…….robmy to wszystko z milosci do siebie a nie na pokaz.

Ps. Fajnie, ze jestescie….Dajcie mi jeszcze troche czasu by sie mentalnie ogarnac a obiecuje, ze zaczne odpowiadac na Wasze wiadomosci. Obecnie maluje mieszkanie, babram sie w farbach i nie mam czasu…….A wlasnie…..6go wyjezdzam nad morze. Bede w Darlowku. Jezeli ktos w tym czasie rowniez tam zawita to moze zmontujemy jakis wspolny trening?

 

Tymczasem…….spijcie dobrze

 

 

 

image

 

 

11 thoughts on “Nie jest zle

  1. czytam i nie gardzę, nie szydzę, rozumiem. I masz rację fitness byłby ostatnią rzeczą o której bym pomyślała w tym czasie, kiedy boli psychika i boli też ciało… Przeżyłam, współczuję, bo ten stan duszy jest okropny. Ja schudłam 10kg w 3 m-ce, nie jadłam, nie piłam, się martwiłam, miałam wrażenie że nikt nie wie, nie rozumie co przeżywam Dasz radę i wiem, że będzie lepiej. I będziesz szczęśliwa😉 NA PEWNO. pozdrawiam i przesyłam moc pozytywnej energii🙂 xxx

  2. Hej Ewelka przechodzilam przez to samo maz ktory wolal popstrykac z kolegami w fife na ps niz zajac sie rodzina…postawilam wszystko na jedna karte dla szczescia mojego i mojej corki. Nie przerazalo mnie nawet to ze jestem w obcym kraju bez rodziny i przyjaciol (bo oni zostali przeciagnieci przez bylego na jego strone lzawymi opowiastkami jaka to jestem zla niszczac idealny zwiazek!! Idealny czy wygodny dla niego, bo tego chyba nie rozroznial). Ewelina nawet nie wiem skad mialam ta sile ale uparcie szlam droga ktora sobie do szczescia wyznaczylam…az dotarlam. Teraz jestem najszczesliwsza kobieta na swiecie kochana kazdego dnia obsypywana pocalunkami od stop do glow, doceniana, uwielbiana..matka cudownych dzieci, ktore zyja w kochajacej sie rodzinie. Warto ryzykowac i walczyc o siebie i swoje szczescie🙂 pozdrawiam cie serdecznie buziaki trzymam kciuki :)))

  3. Witaj,przeszłam,przeżyłam,rozumiem.TY tylko 10,ja 20 lat.Ha to jest wyzwanie,człowiek wrósł w pewien schemat a tu trzeba narodzić się na nowo.Mi pomogło to co Tobie teraz bokiem wychodzi i o czym Ci się myśleć nie chce,między innymi Ty.Zanim zaczęłam swoja przygodę o „fajny tyłek”byłam jak o sobie mówię”kanapowcem pospolitym’.Ucieczka w treningi pozwalała oderwać umysł od tego wszystkiego.Czasami jak się tak u pociłam jak świnia(sory),to złość i bezradność mijała.Umysł się rozjaśniał i problemy nabierały innego,wcale nie tak strasznego charakteru.Nie będę odkrywcza i zapewne teraz mi nie uwierzysz,ale będzie dobrze zobaczysz.Przejdziesz przez to wszystko i wyjdziesz silniejsza niż Ci się wydaje.Masz rację:nie myśl co będzie jutro,ważne jest dziś tu i teraz.Przyjdzie czas na snucie planów.Pozdrawiam i tak po ludzku trzymam za Ciebie kciuki.

  4. Kochanie, jesteś bardzo mądrą kobietą, o czym świadczą Twoje wybory życiowe.
    Pisałam to już wcześniej, ale napiszę znów: nigdy w Ciebie nie zwątpię!!! :*

  5. A ja Ci zazdroszczę. Wiem, może to dzwinie brzmi ale cholernie Ci zazdroszczę. Zazdroszczę Ci rozwodu.
    Ja jestem w podobnej sytuacji co Ty – dwójka dzieci, 10 lat małzeństwa gdzie od dawna nie ma między nami uczucia. Wiem, że marnuję swoje życie, najlepsze lata tracę przy kimś kogo nie kocham i kto nie kocha mnie, Przy tym wszystkim dzieci cierpią najbardziej.
    Ale ja po prostu nie mam jak się z nim rozejść – nie stać mnie finansowo żeby utrzymać siebie i dzieci, nie mam z kim ich zostawić kiedy jestem w pracy, nie mam tu nikogo – nie mam znajomych, którzy mogliby mi pomóc, nie mam rodziny. Jestem cholernie sama i mój mąż doskonale zdaje sobie sprawę z tego faktu i wie, że jestem od niego uzależniona.
    Ja po prostu nie wiem jak zacząć układać sobie życie. Nie wiem od czego zacząć, gdzie szukać pomocy, jak to wszystko rozwiązać. Czasami myślę, że najlepiej byłoby skończyć ze sobą…😦

    Dlatego podziwiam Cię bardzo. Z całego serca życzę aby Twoje życie ułożyło się tak jak sobie zamarzysz. Powodzenia.

  6. Podziwiam Cię za to, jaka jesteś silna.
    Mam nadzieję, że będziesz miała wystarczająco dużo siły, żeby z tym wszystkim walczyć.
    Robi nam się tu małe kółko różańcowe, ale to dowodzi temu, że wiele z nas jest w bardzo podobnej sytuacji – z pozoru prowadzimy idealne życie, Facebook, Instagram i tego typu portale zalewają nas zdjęciami i postami znajomych, którzy tak samo pozornie jak my mają życie od którego nie trzeba chcieć więcej. Z zewnątrz wszystko wygląda pięknie – myślisz, że ktoś z moich znajomych powiedziałby, że mi się nie układa? Wątpię.

  7. bedzie dobrze jestes silna ! zyj tu i teraz…a za jakis czas spojrzysz wstecz i bedziesz dumna z siebie a corki beda wiedzialy,ze maja obok silna kobiete i beda mialy wzor do nasladowania..
    a Darlowko kocham… bede tam pod koniec sierpnia niestety… wiec pewnie sie miniemy
    pozdrawiam cieplo
    Qoopka

  8. Ahhh. Każdy ma gorsze okresy w życiu, kiedy myśli, że się już nie podniesie i że gorzej już być nie może. Należy wtedy przypominać sobie o tym, co osiągnęliśmy do tej pory i kogo mamy do wsparcia. Nie zostawajmy sami w trudnych momentach🙂

  9. Hejka, tak trzymaj!!!! Jesteś MEGA inspiracją dla wielu kobiet. Ja ( póki co) mam udane małżeństwo, ale wielu moim koleżankom świat się załamał, opłakiwały swoje upadłe związki długo i rzewnie. Trzeba dużo wiary w siebie i odwagi aby patrzeć pozytywnie w przyszłość, ale naprawdę warto. Wszystkie się pozbierały i poukładały życie. ŻADNA!!!! nie żałuje rozstania, promienieją i chwytają życie pełnymi rękoma ( czasami im zazdroszczę), tak jakby miały znowu 16 lat:):) A forma…..raz jest , raz jej nie ma. Z Twoim zapałem do fitnessu wróci szybciej niż się zorientujesz:):)

  10. Oj dawno tu nie bylam a tu takie zmiany. Trochę opoźnione wsparcie ale wysyłam dziobala i tulaka. Trzymaj się Robalu i pozostań soba na zawsze:). Jesteś szalona! Gratuluję kroku w głąb fitnesu:).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s