O pewnym poście, którego Diabli wzięli

Prawdą jest, że nie rozpieszczam Was systematycznością dodawanych postów. Raz jestem, raz mnie nie ma, jednak zapewniam Was, że cały czas istnieje w tej internetowej czasoprzestrzeni.

Prawdą jest również to, że by napisać cokolwiek musze poczuć „to coś”, to fajowe mrowienie w brzuchu, swędzące uszy, pulsującą powiekę……( dobra, Ewel…..ciebie już niesie  :P )

Dziś właśnie był ten dzień, mrowienia w brzuchu, swędzących uszu i pulsującej powieki…Wena, która ostatnio opuściła mnie, przyszła. Czym prędzej zasiadłam do kompa, uradowana, że w końcu palce biegają po klawiaturze bez zastanowienia. Czas leciał, słów przybywało…odeszłam od komputera by pojechać odebrać dziecko ze szkoły…wracam, siadam by skończyć to co zaczęłam….a tam? DUPA. NIC. ZONK.  Post Diabli wzięli!

Kuwaaaaaaa! Krzycze….WTF?

Przypływ adrenaliny przyprawił mnie prawie o palputacje serca. Wdech….wydech…..wdech…..wydech….

Ewel….Ciiiiiiii! Na bank napisałaś coś co nie miało pójść w eter! Tłumacze sobie, choć noga z nerwów latała pod stołem. W sumie, co prawda to prawda bo jak zwykle dużo tam było prywaty😛 Chociaż w którym poście jej nie ma? hehe

Teraz po każdej napisanej linijce, upewniam się, że szkic się zapisuje…hehe

Zastanawiacie się pewnie o czym pisałam…..hmm…no właśnie też bym chciała wiedzieć…Przez dwie godziny starałam się odtworzyć to co popełniłam…Diabeł pozostawił po sobie pusty biały ekran i amnezje…

Już miałam się poddać…. Ewel, Ty? Poddać? Ogarniesz. Jedziesz z tematem. Pisz…….niech Cię poniesie.

Zatem, pisze.

 

Kobieta

32 lata

matka dwójki dzieci

rozwódka

FUCK

I co teraz? Jak żyć?

Ciemność……….Ciemność widzę……..

Je*ać ciemności…..nie czas na egzystencję „po omacku” trzeba przeć do przodu…..mimo wszystko! Ale żeby to było choć ciut łatwiejsze……tak odrobine…..

Czy w tym wszystkim pozostać sobą, czy też żyć według oczekiwań innych?

Po 10 latach życia w areszcie domowym niczym spuszczona ze smyczy musi dozować radość z odzyskanej wolności…bo przecież gdyby poszła na całość zapewne zostałaby skazana na lata ciężkich plot na mieście..hehe Od 6 miesięcy pobytu w Polsce zdążyłam zabawić się więcej razy niż podczas 10 letniego trwania mojego małżeństwa. Przykre, ale prawdziwe. Ewel poczuła bluesa i popłynęła….ale Ciiiiiiii wszystko z klasą…….Taaa jasneeee, a kto orzygał całą toaletę w pobliskim pubie?  ( No to teraz cały mój wizerunek poszedł się je*ać )

Życie w cieniu polskiej rzeczywistości jest trudne ale nie jest niemożliwe. Robie wszystko co mogę by zacząć zarabiać na tym co kocham..fotografii i fitnessie. Niestety polskie realia dają się we znaki poprzez totalny brak szacunku do ludzkiej pracy. Niestety każdy chciałby wszytko najlepiej za nic. Ale…..to już temat na inny post.

Taki drastyczny przeskok z klasy wyższej na niższą może człowieka zaboleć, ale chwała mi za ogromny dystans jaki mam do tej sytuacji. Trudno…..Malediwy zastąpi Darłówko, Ester Lauder Ziaja, a Zare lumpex….

Dopóki dzieciaki nie będą głodne, będą zdrowe a ja będę mieć możliwość realizowania siebie, będzie dobrze…..Kurde….MUSI BYĆ!

Fajnie byłoby oczywiście mieć kogoś u swego boku, ale nic na siłę. Wierzę, że i na to przyjdzie pora. Wierzę w karme, wierzę w przeznaczenie, wiem komu jestem przeznaczona, niestety bywa i tak, że rzeczywistość utrudnia bycia w pełni szczęśliwym.

Przyznaję, że zdarza mi się „grać w Tinder’a” szukam zazwyczaj wysokiego, przystojnego vegana tudzież wegetarianina z dziarami, brodą, trenującego crossa, kochającego kino i góry… (Wiem….będę szukać do usranej śmierci)  :)

Robale….post jak zwykle….trochę nie spójny, trochę rozje*bany, trochę o wszystkim i o niczym…..taki mój. Mam jednak nadzieję, że wyłapiecie z niego moje podprogowe przesłanie…

Jak kolwiek w życiu by się żle nie działo, pamiętaj, jest zawsze ktoś kto ma gorzej od Ciebie. Miej dystans do Siebie i świata. Idz za głosem swojego serca. Żyj marzeniami i nigdy nie czuj sie winny (a) za to, ze jesteś pozytywnie rozje*anym dzieckiem uwięzionym w ciele dorosłego.

Z pozdrowieniami dla wszystkich smutnych ludzi

Ewel

 

Robale Moje

12443925_1131295853561180_123372536_o

 

Moja crossowa rodzina

12699035_1131295846894514_438004352_o

 

 

12722332_1131295876894511_1489314431_o

 

 

12751665_1131295923561173_314241836_o

 

 

Moje pierwsze zajęcia jako instruktora

12751982_1131296203561145_1925329861_o

 

 

12754864_1131295873561178_2035316712_o

 

5 thoughts on “O pewnym poście, którego Diabli wzięli

  1. Uwielbiam Twoje posty☺ jesteś inspiracją dla mnie i myślę że nie tylko dla mnie lista osób napewno jest długa😉. Wspaniałe jest to że zaczęłaś żyć w zgodzie ze sobą(i duszą). Żałuję że nie mieszam bliżej Poznania bo z przyjemnością przyszłabym na Twoje treningi. To jak żyjemy zależy tylko od nas. Moje życie również się zmieniło, jesteśmy ciągła zmianą 😉 Oby było coraz więcej ludzi takich odważnych i pięknych wewnętrznie jak Ty A świat będzie coraz lepszy. Pozdrawiam i życzę Ci tego co sama sobie życzysz 😉 bo to najważniejsze.

  2. Ja w Polskiej rzeczywistości żyję od zawsze…nie wiem jak to wszystko składnie i w miarę krótko napisać. Może zacznę od tego, że wiem co czujesz. JA rozwiodłam się gdy mój synek miał 4 latka. Z dnia na dzień zostałam bez męża i bez pracy, wszystko zaczynałam od początku…ale jak to się mówi nigdy nie jest tak żeby jakoś nie było🙂 przez dwa lata samotności pojawili się w moim życiu ludzie i znajomości, które w małomiasteczkowej świadomości były różnorako komentowane (zawsze byłam osobą kontaktową i lubiącą ludzi)…i choć kiedyś bardzo przeżywałam wszelkie złe opinie w końcu zdałam sobie sprawę, że to zwykła zazdrość i brak ciekawszych zajęć a więc i problem tamtych osób…nie mój😉 nie trudno było zauważyć bowiem, że najwięcej do powiedzenia miały szare myszy i zakompleksieni kolesie których pełne energii i radosne osoby zwyczajnie irytowały😉 obecnie od 2 lat jestem z cudownym mężczyzną, który kocha mnie i mojego syna. Mam znakomite relacje z byłym mężem…i choć zawiść ludzka mnie co jakiś czas dopada nie daję się tym wampirom i staram się jak Ty brnąć do przodu i cieszyć z tego co mam. Ściskam Cię mocno i życzę dużo siły, wciąż tak pozytywnej🙂 Buziale

  3. Już kiedyś to pisałam, ale wciąż czytam Ciebie dlatego właśnie, że przedstawiasz prawdziwe życie: wzloty i upadki. Nigdy nie ma tak, że wszystko jest pięknie i cukierkowo. Trzymaj się więc mocno i pisz jak najwięcej😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s